
|
Oferta dla firm - Szkolenia , Konferecje, IntegracjaKwatery w Białowieży i Puszczy BiałowieskiejWycieczki (Białowieża, Biebrza i inne)Legendy BiałowieskiePrzewodnik Skarby BiałowieżyO NasMy w prasieKilka słów o regioniePolecane stronyKontakt | Puszcza czterystu trzydziestu źródeł - fakty i mityMówiąc językiem uczonym, unikalnymi obiektami hydrograficznymi Puszczy Knyszyńskiej są naturalne wypływy wód podziemnych. Geneza tychże jest ponoć uwarunkowana budową geologiczną i morfologiczną terenu. Wydajność źródeł w postaci: młak, wysięków i innych form wypływów wód podziemnych wynosi od 0,5 do 38 litów na sekundę. Dają one życie licznym małym rzekom i strumieniom, w sąsiedztwie których witalizuje się stare arabskie przysłowie - "gdzie woda tam życie". Miejscowi, na temat genezy licznych w Puszczy źródeł, mają do opowiedzenia własną historię, którą pozwolę tu sobie przytoczyć. W dawnych czasach, choć nie aż tak bardzo odległych, po bezdrożach Puszczy Knyszyńskiej wędrowali rycerze w zbrojach, dla których słowo "honor" nie było tylko pustym dźwiękiem. W miejscowości Piłatowszczyzna mieszkało dwóch zamożnych kmieci, którzy w pewnym sensie wyprzedzili swoją epokę. Ponad inne bowiem cnoty, mężowie ci cenili sobie to, co dziś określamy jako kopmatytywność, choć niekoniecznie na polu rycerskim realizowaną. A wszystko zaczęło się od wielkanocnej gry w kaczanego, czyli taczania jajek, w której to Mścisław Pankaracego pokonał. Przewaga ta miała miejsce w czasach dziecinnych. Ślad jednak znaczny, jak byśmy dziś rzekli frojdowski, na osobowości Pankaracego pozostawiła. Chłopcy dorośli, by, mniej więcej w tym samym czasie, po ojcach swych bołota, czyli pola odziedziczyć. Mścisław pobudował nową chatę. Pankracy, nie zwlekając, pobudował większą. Mścislaw podparł front werandą. Nie minęły dwie niedziele jak Pankracy miał od frontu zdobny ganek, ale i rzeźbione naroża domu.Jeden kupił wielkiego kabana, drugi kupił dwa. Jeden zaczął orać w woły zamiast we własną babę, drugi, do orki kupił parę dorodnych wołów. Trwało by to z pewnością bez końca, gdyby Pankaracemu nie skończyły się dzieńgi, na skutek czego on i jego liczna familia zaczęli jadać wyłącznie podpierdalankę, czyli ubogą zupę ziemniaczaną oraz przysmaczki chlebowe, składające się z dwóch kromek żytniego chleba przedzielonych jedną kromką pszennego pieczywa. Bunt skrzyżowanych kolan oraz płacz pokolenia, dla którego jesteśmy, byliśmy i będziemy niczym więcej niż tylko nawozem, doprowadziły Pankaracego na skraj moralnej przepaści, nad którym mógł się on skutecznie posiłkować wyłącznie pomocą Kusego. Zamożny drzewiej kmieć po stoczeniu ciężkiej, acz beznadziejnej batalii o nieśmiertelną duszę, wezwał po trzykroć Belzebuba. Licho, jak wiadomo, nie śpi, więc diablisko przybył nie zwlekawszy. Około północy, czort i kmieć na świńskiej skórze spisali cyrograf. Warunki kontraktu nie były jednak lekkie. Diabeł miał dostarczyć Pankracemu wielką skalistą górę wprost na podwórko, górę przewyższającą po stokroć chatę znienawidzonego sąsiada. Dusze jak jednak wiadomo są, były i być może wciąż będą w piekle w dobrej cenie. Diablisko wzięło się wiec niezwłocznie do roboty. Kuwas wezwał Wierzbickiego, Gmyra i Łozickiego, a nawet kilku czortów mazowieckich: Fugasa, Mizdronia, i Purchetkę.Polecieli na skrzydłach wiatru w południowe dziedziny, by z nie małym mozołem wyrwać z posad ziemi górę, po której ślad po dziś dzień istnieje w postaci Zmarzłego Stawu Gąsiennicowego. Niosły diabły skałę jakby im soli na ogon nasypał i pewnie by doniosły, gdyby nie walna burza, co się nad Puszczą Knyszyńską niespodzianie rozpętała. Gniew boży, czy inna okoliczność, któż dziś dojdzie? Pioruny biły z góry na dół, z prawa w lewo i z lewa w prawo, aż jeden bardzo wybitnie zakręcony wprost w diabelską przesyłkę utrafił. Rozpadła się w okolicach Dworzyska góra cała na wiele kawałków. Posypały się na Puszczę tatrzańskie skały z wielkiej wysokości, dziurawiąc ją walnie i ujście wodom podziemnym dając wprost ku zieloności i Słońcu. Od tego czasu las w bliskości źródeł rośnie jeszcze piękniejszy, choć ludzką siekierą mocno, od lat ponad stu, przerzedzany. Puszcza Knyszyńską, choć niezbyt w Polsce znana, jest obszarem bardzo cennym przyrodniczo. Żyje tu największa w kraju populacja jarząbka, jedna z największych sóweczki i włochatki. Żyją żubry, wilki, rysie i wiele innych gatunków zwierząt zagrożonych w swoim bycie w miejscach mniej przez diabły nawiedzanych. Tomasz Lippoman
Inne Legendy Białowieskie: Nie zwlekaj, Białowieża czeka! |